Jared jest bardzo ciekawym przykładem. Pomimo braku juniorskich sukcesów bardzo szybko zdecydował się na grę w zawodowym tenisie. Nie trenował na Florydzie, jak większość amerykańskich i nie tylko tenisistów. Wybrał inną drogę, która może się wydawać dziwną a nawet ekstremalną. Witaj w świecie Jareda Donaldsona!

JD pierwszy raz do ręki wziął rakietę w wieku czterech lat. Najlepiej czuję się na kortach twardych a jego ulubionym uderzeniem jest forehand po krosie. Już na wstępie zaczniemy od ciekawostki. Gdyby życie Jareda potoczyło się inaczej i nie byłby związany z tenisem zostałby graczem pokerowym. Bardzo ciekawe hobby jak na siedemnastolatka. Juniorska kariera urodzonego w Chepachet tenisisty nie trwała zbyt długo – najwyżej notowany na 115. miejscu, rozegrane nieco ponad pięćdziesiąt spotkań. Pierwszy turniej singlowy rozegrany kilkanaście dni po szesnastych urodzinach. Jared na wstępie pokazał, że warto śledzić jego wyniki – po przejściu kwalifikacji w amerykańskim futuresie doszedł do ćwierćfinału i po raz pierwszy zapisał się w rankingu ATP.

sp-citiopen_061406590931

Na Florydzie przez cały rok pogoda nie ma ochoty płatać figlów, przez co bardzo dużo tenisistów decyduję się tam zamieszkać. Inną decyzję podjął Jared Donaldson w wieku 15 lat. Pracujący w Rhode Island trener Nestor Barnabe pochodził z Argentyny i namawiał młodego tenisistę do przeniesienia się do jego ojczyzny. Początkowo rodzice Jareda byli przekonani, że nie jest do dobry pomysł i trzeba się jak najszybciej zakwaterować na Florydzie, jednak za namowami wyżej wspomnianego trenera ulegli jego propozycji. Decydującym był fakt, że w Buenos Aires Donaldson mógł liczyć na stałą dostępność kortów, co na Florydzie jest bardzo trudne do zapewnienia z oczywistych powodów. Mając piętnaście lat jest się jeszcze dzieckiem i kluczowa jest obecność rodzica. W 2011 roku Jared w Argentynie spędził osiem miesięcy a rok później siedem. Zawsze towarzyszył mu ktoś z rodziców. Ojciec był w Buenos Aires a matka zajmowała się w USA młodszą siostrą tenisisty. Tye nienawidzi tenisa i żartobliwie mówi się, że z tego powodu rodzina była podzielona.

Po dwóch latach wyrzeczeń i piętnastu miesiącach spędzonych w Buenos Aires Jared Donaldson stał się dojrzałym zawodnikiem i zdecydował się na starty w turniejach rangi Futures. W 2013 roku Jared nie zadziwiał. Rozgrywał przeciętne turnieje – przechodził przez kwalifikację i odpadał w pierwszej lub drugiej rundzie. Dopiero w sierpniu coś się zmieniło. Donaldson otrzymał dziką kartę do kwalifikacji U.S Open, jednak nikt o zdrowych rozumach nie stawiał przed nim jakichkolwiek wymagań. JD miał poczuć otoczkę seniorskiego tenisa i wynieść z tego meczu jak najwięcej. Właśnie! Jeden mecz przedłużył się do trzech. Najpierw zwycięstwo z Dustovem a następnie z Marchenką. O siedemnastolatku zrobiło się głośno, zdecydowanie za głośno. Zamiast spokojnie przygotowywać się do meczu z Petzschnerem, Jared nie mógł odpędzić się od dziennikarzy. Następnego dnia zawiódł wszystkich tych, którzy mieli za wysokie oczekiwania. Ze zdobyczą dwóch gemów zakończył spotkanie z doświadczonym Niemcem, jednak wyniósł ogromną naukę. We wrześniu tenisista urodzony w Chepachet jeszcze raz dał o sobie przypomnieć. W Futuresie rozgrywanym w USA doszedł do półfinału co mógł uznać za największy sukces. Z każdym dniem Jared się rozwijał i został zauważony przez najważniejszych w tej branży.

IMG_7838watermarked

W listopadzie 2013 roku młody tenisista otrzymał propozycję z której musiał skorzystać. Sam Roger Federer zaprosiła Jareda aby uczestniczył w jego przygotowaniach do sezonu. Nie jako widz – jako sparingpartner! Po kilku tygodniach spędzonych z Federerem Donaldson podzielił się z nami nauką, którą wyniósł z wspólnych przygotowań.

1. Nie trzeba być dupkiem, żeby coś osiągnąć! Roger jest jedną z najmilszych i najszczerszych osób jakie poznałem ze społeczności tenisowej.

2. Otocz się dobrym zespołem! Każdy człowiek ze sztabu Rogera jest bardzo pomocny i szczery. Oni rozumieją się bardzo dobrze a ich współpraca nie kończy się na korcie – lubią spędzać ze sobą czas.

3. Stwórz ciekawy trening! Każdy tenisista trenuje inaczej, jednak żaden z nich nie robi tego gorzej!

4. Intensywność. Roger nie trenuje długo, bierze bardzo dużo przerw. Kiedy jednak nadchodzi jego czas, daję z siebie 200%!

5. Poziom gry Federera. To co widzimy w telewizji w żadnym stopniu nie równa się z grą Rogera na żywo. On jest świetny w każdym elemencie gry!

Nie będę oryginalny jeśli teraz napiszę, że to był kluczowy moment jego kariery! Tak było! Jared Donaldson od połowy lutego, przez cztery miesiące przebywał poza domem i ciągle punktował do rankingu. To był świetny okres. Trzy wygrane turnieje rangi Futures, jeden przegrany finał. Dodatkowo zaliczył jeszcze dwa półfinały. Te miesiące to prawdziwa eksplozja wulkanu, wulkanu umiejętności. Świetny przykład, że nic nie pomaga bardziej niż regularna gra z zawodowcami.

wed-donaldson-1

Jak widzimy Donaldson doszedł do wszystkiego samodzielnie. Nie był obdarowywany dużą ilością dzikich kart, swoją markę wypracował podczas długiego tournee po turniejach niższej rangi. Obecnie Jared jest plasowany na początku czwartej setki rankingu ATP i ma duże predyspozycję aby w krótkim czasie przemieścić się zdecydowanie wyżej. Donaldson to typowy „baseline attacker” posiadający świetny forehand i serwis. Problemem wydaję się poruszanie, jednak Taylor Bent jest świetnym fachowcem i jestem spokojny, że wie o tym problemie i chcę go jak najszybciej zniwelować. Nikt nie urodził się idealny, wszystko można osiągnąć ciężką, żmudną pracą. Szczególnie gdy w wieku 17 lat mierzy się 188 centymetrów nic nie przychodzi łatwo.

Donaldson był juniorem jak wielu innych, jednak stał się wyjątkowy przez wybór kształcenia się w Buenos Aires. Już widzimy efekty: zainteresowanie Rogera Federera, debiut w turnieju ATP w Washyngtonie. Jared jest młodym tenisistą, który na ten moment nadal nic nie musi, zajmuje świetną pozycję w rankingu. Moim zdaniem JD musi się skupić na grze w Challengerach a zabawą mają być występy w turniejach wyższej rangi dzięki przychylności władz amerykańskiego tenisa.

Na koniec przypomniał mi się Noah Rubin i jego ciekawe wpisy na twitterze. Jeden z nich idealnie pasuje do kariery Jareda Donaldsona.

„Nie idź tam gdzie prowadzi droga. Pójdź tam gdzie jej nie ma, ale zostaw ślad!”